Misja MSZ została sformułowana pięknie. Powiedziałabym, nawet - porywająco. Przypominam sobie twarze polskich dyplomatów, których poznałam na różnych etapach swojego życia. Misja przy ONZ w Genewie w latach 1989-1991 jako ekspert Solidarności zaangażowany w sprawy MOP. „Gmach” (MSZ w wypowiedziach jego urzędników), oglądany z pozycji, dyrektora Departamentu Spraw Zagranicznych KPRM. Wiceprezydent Gdańska, zaskoczony narastaniem wpływów niemieckich w swoim mieście, eurodeputowanej, wiceministra i wreszcie ministra spraw zagranicznych. We wszystkich okresach spotykałam dyplomatów, którzy bez nowoczesnych narzędzi marketingowych tak właśnie postrzegali swoją rolę. Służyli Polsce, tworzyli Europę i starali się rozumieć świat. Dostrzegałam również liczną grupę wiernych wychowanków komunistycznego państwa, starali się jednak, w miarę możliwości schodzić osobom takim jak ja z oczu. Kontakty z MSZ nie zawsze były komfortowe, nigdy jednak nie zdarzył mi się okres taki jak teraz. Słuchając wczorajszego expose ministra Sikorskiego, odnosiłam wrażenie, że żyjemy w dwóch różnych krajach.
Te wszystkie kalambury, bon moty, kłamstwa, oszustwa i obrażanie opozycji…
Co może odpowiedzieć była minister spraw zagranicznych, słysząc od swojego następcy słowa, którymi się brzydzi, których nie potrafi i nie chce odwzajemnić, bo wychowała się w zupełnie innym świecie? Mówimy narracja, brak powagi, kabaret, pajacowanie, błazenada. A przecież słuchając tego, odczuwamy rozpacz.
„Nauczcie się kochać Polskę!” - huknął na nas z trybuny pan minister
Uczcie się, rzecz jasna od mistrza, czyli od PO.
Zbliżcie się do Rosji, bo cały świat tak robi. Machnijcie ręką na to, że jak w okresie przedrozbiorowym, to ona decyduje który z polskich liderów jej odpowiada, a który nie. I wówczas, niezależnie od sformułowań zawartych w Konstytucji, polski minister spraw zagranicznych ten wybór zaakceptuje i pochwali. Udajcie, ze nic się nie stało, gdy was obrażają, uderzając w najczulsze miejsca. W razie potrzeby nazwiemy to niereagowaniem na każdą zaczepkę. Tym ciemniakom powiedzcie, że wzrastają obroty handlowe. Co? Że bilans handlu zagranicznego? O co chodzi z tymi cenami surowców? Przecież historycy i politolodzy nie muszą znać się na gospodarce. Ale mówić muszą, bo to wpływa na wizerunek.
Nauczcie się kochać Polskę!
Tyle już wycierpiała, wytrzyma jeszcze, kiedy priorytetem polskiej dyplomacji stanie się wybór jej szefa na ważne stanowisko międzynarodowe. To przecież zbawienne dla prestiżu kraju i dla tych, co go prawdziwie kochają.
Jak to w urzędzie, wydajcie zarządzenie ministra, polecające dyplomatom promować ministra. I podpisane, oczywiście, przez ministra.
Kochać Polskę tak, jak siebie samego. Uczmy się od pana ministra, choć to wzór niedościgły.
Paryż wart jest mszy, dlaczego nie powiedzieć, że wyobrażamy sobie wejście Rosji do NATO? Dopiero, gdy nasz awans międzynarodowy okaże się nierealny, podnieśmy larum, że traktują nas jak wroga podczas manewrów „Zapad”. Blokujcie działania Prezydenta podczas wojny rosyjsko-gruzińskiej, obrażajcie go, a potem udowadniajcie sojusznikom, jak bardzo byliście pro-gruzińscy.
Nauczcie się kochać Polskę!
Zaakceptujcie dominację Niemiec i oś niemiecko-rosyjską. Należy być otwartym i działać w duchu pojednania i miłości, a nie tupać i wymachiwać szabelką. Może tym razem nie zakończy się to dramatem. Ryzyk- fizyk, w końcu stawką nie jest osobisty majątek.
Zawierajcie sojusze tylko z tymi , którzy okazują wam zainteresowanie. Co prawda nie znacie ich interesów, ktoś was ostrzegał, ale już nie pamiętacie kto. Szkoda czasu na tych, z którymi trzeba prowadzić trudne gry. Mogą się nie udać i wasz wizerunek na tym straci.
Nauczcie się kochać Polskę!
Kiedy będziecie mieli dosyć najważniejszego sojusznika, a jego ochronę dla was uznacie za fanaberię - obraźcie go w dniu jego narodowego święta, Podnieście krzyk, gdy odpłaci wam pięknym za nadobne.
Nauczcie się kochać Polskę, jak czynią to Tusk i Sikorski.
Anna Fotyga
Muszę przyznać nie głupio powiedziane.
Ale obecną Europę to trzeba rozwalić i zbudować ew. federację a nie Eurokołchoz.
Pozdrawiam serdecznie
wreszcie Prezydent Rzeczpospolitej jest obecny na sali plenarnej Sejmu podczas sprawozdania Ministra SZ.
To jest prawdziwy sukces.
Uszanowanie
Przy okazji apeluję także, aby "nie zasypiać gruszek w popiele" i zadzierzgać więzi z naszymi bratankami Węgrami dla przykładu. Gdyż jak się dowiaduję Michnik do Budapesztu się wybrał obwąchać sytuację tam powstałą, a pewnie także i coś zadzierzgnąć.
Pozdrawiam serdecznie
i po sąsiedzku ;-)
Nie chcemy jednak kłaniać się i USA w pas, czy Izraelowi, zwłaszcza kiedy bezczelnie formułuje się żądania haraczy, jakieś ultimatum itd szantaże. Czy PiS może nam to zagwarantować? Trzeba twardszej polityki wobec wszystkich, dla nas to oczywiste, ale nie dla wszystkich niestety, wystarczy poczytać niektórych publicystów z kręgów Gazety Polskiej choćby. Mam wrażenie że odzwierciedlają tacy ludzie oficjalną politykę PiS.
Czy my musimy być zawsze czyimś wasalem??? Niemcy czy USA, czy jest aż taka różnica? Kto nas zdradził podczas II wojny? Niemcy są przewidywalne... ale niestety USA też, a musimy nazywać ich przyjaciółmi którymi też NIE SĄ!!!
Tylko Bogu kłaniajmy się w pas, a innym patrzmy prosto w oczy z pozycji wyprostowanej, dumy więcej! Wtedy i USA zmieni wobec nas politykę. Oni bardziej szanowali kraje islamu, Rosję, Niemcy, Japonię, dawnych wrogów z II wojny, z okresu Zimnej Wojny i dalej tak jest. Nas mają gdzieś od 1919 roku, najwyżej stanowimy zapalnik do III wojny światowej i próbują tak nas ustawić choćby tymi "tarczami", czy teraz mając informacje o Zamachu Smoleńskim.
Niech sobie Pani Fotyga (z całym należnym szacunkiem) nie myśli że damy się wkręcić tak łatwo w mocno uproszczony antyniemiecko-antyrosyjski pogląd na świat, niestety ten new world order jest dużo bardziej skomplikowany.
To co PiS może zrobić, to stać się mocną siłą katolicko-narodową z przekonania i także dlatego że ONI się tego właśnie panicznie (Smolar choćby!) boją. Skrzydła prawicowe dobudujemy MY wokół rdzenia katolickiego PiS z KNS jako programem, to da PiSowi niesamowitą popularność. To będzie niejako Ruch nie tylko śp Lecha Kaczyńskiego, ale Jana Pawła II przede wszystkim.
Trzeba odsunąć bandę PO od władzy i to tak żeby już nigdy nie wrócili do koryta, czyli trzeba ich rozliczyć z całej III RP. Nie wyjdą z kamieniołomów do końca życia. Kiedyś była potrzebna tylko dekomunizacja, deubekizacja, teraz i de-PO-komunizacja. Jeżeli tacy jak Klich, Tusk nie zostaną osądzeni przez TS, czy zwykły sąd (po zmianach prawa), to jak mamy wierzyć w taką Polskę? Do katów, sowieckich, czerwonych bandytów z PRL dołączyli nowi zbrodniarze, przestępcy już ery III RP.
Pozdrawiam Panią Minister
Jeszcze Polska Nie Zginęła
Tak dla pewności.
"Niemcy nie będą podskakiwać jeżeli kilkanaście państw będzie jawnie antyniemiecka i murem za sobą nawzajem. To także da Rosji do myślenia. Należy to budować. Zaczynamy od wyboru PiS i tworzenia organizacji międzynarodowej promującej taką koncepcję."
więc chyba jednak czujesz bluesa o co tutaj chodzi z tymi Niemcami czy Ruskim. Polecam ten komentarz, jak i całą notkę oczywiście ;-)
http://giz.nowyekran.pl/post/4735,anna-fotyga-deklasuje-dyplomatolkow
Serdecznie pozdrawiam Panią Minister, życząc szybkiego powrotu do sterowania MSZ.
"Najważniejszy sojusznik" od 1989 roku zachowuje się jakby miał nas gdzieś, można powiedzieć zrobiliśmy swoje wraz demontażem imperium sowieckiego. Dalsze kroki jak NATO, UE były dosyć symboliczne i oczywiste. Niestety w NATO nie jesteśmy na takich prawach jak Kanada, Anglia, czy nawet pomniejsze krainy. Nie traktuje się nas i Bałtów, Słowacji jako granic NATO, to wskazuje iż jesteśmy "mięsem armatnim" jakby co, obrona zaś dopiero na Odrze, a raczej od Francji... z czego Niemcy zdają sobie sprawę wchodząc w oś z Rosją żeby od nich w razie czego nie oberwać.
Z czego to wynika, z czego wynika nienawiść, antypatia USA do Polski? Z wielu kwestii, ale także z lobbies stronnictw prożydowskich i to wreszcie trzeba zrozumieć, pogodzić się z rzeczywistością, mniej marzeń o kochającej nas Ameryce. Ona nas kocha ale miłością tęczową od tyłu. Płaćcie wołają braciom Żydom za "polskie obozy" itd
Jedyną rozsądną polityką na teraz, na już będzie umocnienie się samodzielne Polski, dopiero wtedy będą się z nami liczyć, dopiero wtedy będzie możliwy jakiś montaż geopolityczny. Nikt nam w rozwoju kraju nie pomoże, NIKT. To co robi UE, to przecież dywersja, sabotaż. To samo łobuzy z MFW, BŚ itd Mam trochę pomysłów, można np kreować mądrą politykę gospodarczą oddolnie, od poziomu gmin. To się przełoży po paru latach w skalę makro. III RP zmieniła się nocnego stróża i od góry niewiele już możemy.
"(...) jak się mówi o przyjaciołach Polski w Ameryce. Przypomina się wówczas Ronalda Reagana. Ale on nie był żadnym przyjacielem Polski, tylko antykomunistą. To wspólny wróg - komunizm, sprawił, że Reagan z konieczności uznał "Solidarność" za swojego sojusznika. (...) Tymczasem Amerykanów interesuje tylko ich własny interes. Dlatego trzeba im wyjaśnić, że przeniesienie brygady [NATO - przyp. giz] z Niemiec do Polski w jakiś sposób się USA opłaci. Bo nie łudźmy się, w tej chwili trwa rekolonizacja świata. Znowu zaczyna się koncert mocarstw. Polska musi uniknąć rzeczy najgorszej, a więc znalezienia się w obcym jej kręgu cywilizacyjnym."
http://giz3.salon24.pl/285112,po-prostu-ewa-thompson
Wszytko więc zależy wyłącznie od naszego sprytu, od tego w jaki sposób zadbamy o nasze własne interesy "podczepiając się" niejako do realizacji interesów naszych obecnych sojuszników, którzy w swych zabiegach bynajmniej nie muszą brać pod uwagę interesu Polski, ale tylko nasza przy nich obecność może sprawić, że przy okazji coś dla siebie załatwimy.
Tak mniej więcej wnioskowałem w notce poświęconej poprzedniemu wystąpieniu pani Fotygi.
http://giz.nowyekran.pl/post/4735,anna-fotyga-deklasuje-dyplomatolkow
pozdrawiam ;-)